ZAPROSZENIE

Dlaczego chrześcijańskie Cesarstwo Rzymskie upadło pod naporem Wizygotów? Czy sojusz ołtarza z tronem to gwarancja bezpieczeństwa, czy pułapka?

Najnowsze wydanie „Historii Kościoła” analizuje błędy przeszłości i ostrzega przed pokładaniem zbyt wielkich nadziei w ziemskiej władzy.

Głównym punktem numeru jest obszerna rozmowa Jarosława Dudały z ks. prof. Stanisławem Adamiakiem, wybitnym specjalistą od wczesnego chrześcijaństwa. Punktem wyjścia jest rok 410
i szok, jakim dla ówczesnego świata było zdobycie Rzymu. Wydarzenie to stało się paliwem dla pogan, którzy twierdzili, że chrześcijański Bóg nie zdołał ochronić Miasta, w przeciwieństwie do dawnych bóstw. „Święty Augustyn pokazuje, że żadne państwo ziemskie nie może się uważać za idealne państwo Boże. Wbrew przekonaniom wielu mu współczesnych, Cesarstwo Rzymskie nie było dokładnie tym, czego chciał Pan Bóg” – tłumaczy ks. prof. Adamiak.

Publikacja rzuca nowe światło na postać św. Augustyna, którego słynne słowa: „Nie Rzym był naszą nadzieją, ale Ten, który stworzył niebo i ziemię”, do dziś pozostają aktualną przestrogą przed bałwochwalczym stosunkiem do władzy politycznej. Autorzy numeru zauważają, że pokusa szukania ratunku w „państwie opakowanym w wartości chrześcijańskie” jest wciąż żywa, co widać na przykładzie współczesnych liderów politycznych w USA i Europie.

W numerze nie zabrakło również bolesnych lekcji z historii najnowszej. Andrzej Grajewski przybliża losy męczenników reżimów komunistycznych więzionych w obozie sołowieckim,
a Przemysław Kucharczak analizuje wstrząsającą sprawę ks. Romana Kotlarza. Nowe ustalenia IPN wskazują na bezpośrednie powiązania między morderstwem ks. Kotlarza a późniejszą śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki, rzucając światło na mroczne działania Grupy „D” MSW.

Najnowsze wydanie to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego historia Kościoła to ciągłe napięcie między dwiema rzeczywistościami. Jak podsumowuje redaktor naczelny Historii Kościoła Jacek Dziedzina „historia uczy, że nadmierne zaufanie do władzy niemal zawsze kończy się pytaniem: „co poszło nie tak?”.

Podobne wpisy